Pokazywanie postów oznaczonych etykietą banan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą banan. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 października 2013

szejk bananowo-karobowy

Ile można zjeść masła orzechowego i orzechów w ogóle? Okazuje się, że wiele. Bardzo, bardzo wiele. Jednak, o dziwo, nadchodzi taki moment, kiedy człowiek czuje, że to dość. Że ten orzech był ostatnim w najbliższej przyszłości. I być może skusi się na migdały, podpraży sobie słonecznik czy serek z nerkowców... ale jednak szerokim łukiem ominie orzeszki ziemne, laskowe, włoskie czy brazylijskie. Nutarianizmowi mówię stop.
Dosładzam się więc szejkiem, bardzo sytym, tłustym, słodkim i smacznym. Ale cóż innego może chcieć kobieta uwielbiająca słodycze, która przechodząc na bezgluten pozbawiła się prawie wszystkich przyjemności sklepowych i piekarniczych? Czy zdajecie sobie sprawę, jak bardzo słodyczowo ograniczona zaczyna być dieta, kiedy nie można pozwolić sobie na cokolwiek zawierającego to okropieństwo na g? Na szczęście nie jest to aż takie problematyczne przy koktajlach czy obiadach, ale gdy przychodzi pora na podwieczorek... Cóż wtedy?
A no koktajl. Z bananów, mleka roślinnego i karobu, z odrobiną cynamonu. Gdybym była taka sprytna jak Weg-Anka, to bym zrobiła na wierzch kokosową bitą śmietanę. Jednak nie jestem i ani razu mi ona nie wyszła (za to produkcję kokosowych lodów miałam masową). A wtedy koktajl ten smakowałby i wyglądał zupełnie jak z pewnego wrocławskiego pubu, do którego za moich czasów uwielbiali chodzić licealiści, głównie ze względu na ogromny wybór niealkoholowych napitków (a raczej, że często zdarzało się paniom kelnerkom nie prosić o dowody...). Ponieważ nie płacą mi za reklamę, to reklamować go nie będę (takie żarty, po prostu brak w nim rozsądnej wegan opcji i nawet nie ma mleka sojowego, to sorry :P).

KOKTAJL BANANOWO-KAROBOWY
2 banany
4 łyżki karobu (na bogato!)
szklanka mleka sojowego
szczypta cynamonu do posypania

piątek, 11 października 2013

koktajl aroniowy nr 2

Kolejny stopień aroniowania siebie. Kolejny aroniowy szejk. W tle książka Niezwykłe zalety zielonych koktajli, która mam zamiar zrecenzować i przejść na ich tygodniową dietę na szejkach - przyda mi się lekkie oczyszczenie przed zimą. Spodziewajcie się więc recenzji i sprawozdania z postępów, mam nadzieję, że pójdzie lepiej niż Fruity Shake Festival :) A właśnie! Dobra wiadomość. Śledzę facebooka Vitalmanii od zamknięcia portalu i wygląda na to, że mają zamiar wrócić. Bardzo się cieszę, lubilam tamtą społeczność chociaż głosu nie zabierałam zbyt często. Być może teraz się to zmieni (:
Po ostatnim poście o serialach mam na razie dość gadania o pierdołach, przechodzę więc prędko do konkretów. Smacznego!

KOKTAJL ARONIOWY DWA
garść aronii
2 banany
2 gruszki
dobrze czymś dosłodzić, daktylami lub syropem z agawy

niedziela, 6 października 2013

in pink

Jakie seriale lubicie?
Ostatnio zakochałam się w seriach kryminalnych, tych trochę bardziej zaskakujących, z ciekawymi dialogami. Zaczęłam od oglądania Miasteczka Twin Peaks, które jest majstersztykiem zdecydowanie. Jeżeli ktoś jeszcze nie widział, polecam. Zaczyna się normalnie - ginie młoda dziewczyna, natomiast kończy się całkowicie magicznie i nieprzewidywalnie. Sowy nie są tym, czym się wydają.
Kolejny serial, który skradł mi serce i nie mogłam się od niego oderwać to The Killing z dupem roku Holderem (aktor Joel Kinnaman). Początek podobny, brutalnie zostaje zamordowana młoda dziewczyna i para detektywów rusza na poszukiwania sprawcy. Zaskakujące, chyba że ktoś czyta dużo skandynawskich kryminałów :) Ale bardzo przyjemnie się ogląda, częste zwroty akcji, dobre kreacje aktorskie i klimat deszczowego Seattle. Bez hollywoodzkiego słodzenia, pięknych twarzy i wymuszonych happy endów. Serial został nakręcony na podstawie duńskiego Forbrydelsen do którego dopiero się zabieram (podobno jeszcze lepszy!).
A chwilowo oddałam się Sherlockowi, czyli współczesnej adaptacji przygód detektywa z Baker St. 221B. Nie dość, że główny bohater jest geniuszem, to jeszcze serial genialny. I postanawiam nadrobić braki, ponieważ nigdy nie sięgnęłam do oryginalnej papierowej wersji. Wstyd!
I tak się zastanawiam... co potem? Mam nadzieję, że w końcu przesycę się tym wciągającym cholerstwem, ale z drugiej strony zawsze to miło obejrzeć ciekawy serial. Jestem na bieżąco z TBBT, 2 broke girls i New girl, na mojego najukochańszego Wilfreda muszę poczekać do kolejnego sezonu. A tęsknię za nim ogromnie, nie ma to jak Elijah Wood rozmawiający ze swoim urojono-prawdziwym przyjacielem psem w nieistniejącej piwnicy... Polecam dla wszystkich szukających sensu życia i stojących na rozdrożu.

Tak więc dzisiejszy szejk w nazwiązaniu do mojej ostatniej serialowej manii i pierwszego odcinka Sherlocka właśnie. Przypadkiem S. zrobił piękny, różowy koktajl, bardzo dziewczęcy i smakowity, wypada się w takim razie podzielić (:

STUDY IN PINK
opakowanie malin
melon
2 banany

czwartek, 3 października 2013

Banan, jabłko i szpinak - jak zwykle

Czasem przychodzi do mnie brak smaku na owoce. Jakoś tak żaden mnie nie kręci na tyle, żeby chcieć z niego ukręcić koktajl. Patrzę więc smętnie na kosze z owocami i nie odczuwam żadnej chęci na jabłka, gruszki, brzoskwinie czy śliwki... Nawet szpinak nie jest wtedy tak zielony jak zawsze. Na szczęście z ratunkiem przychodzi w takich momentach zwykła, codzienna kombinacja, którą stosuję najczęściej i dla mnie wygrywa wszystkie (chociażby pisałam o niej tu). Czyli jako baza owocowa banan + jabłko, do tego zielenina zalegająca w lodówce i można zjeść śniadanie :)

Marta natomiast ma ochotę na zielone ;)
SZEJK NIE MAM NA NIC OCHOTY
2 banany
2 jabłka
2 garście szpinaku baby
woda do zmiksowania zieleniny

wtorek, 24 września 2013

koktajl tropikalny na 23 urodziny

Co pozostaje w nas po zakończeniu pewnego etapu?
Zastanawiam się nad tym ostatnio bardzo mocno, bo zakończyłam właśnie wszystkie ważne etapy – a raczej przerwałam. Cofnęłam się o kilka lat wstecz, żeby znowu stać na rozdrożu i myśleć co dalej. Muszę jeszcze te myśli przelać na działanie.
Dlaczego postanowiłam to zrobić? Po pierwsze dlatego, że w końcu miałam odwagę. Uświadomiłam sobie bardzo mocno, że bałam się  przyszłości, teraźniejszości, bałam się opinii innych, swojego życia, uczuć, siebie. Tak mocno, że zaczęłam bać się żyć. A najgorsze, co można zrobić, to pozwolić aby strach zaczął nami rządzić.
Random story on. Przypomniało mi się, że mój kuzyn, który ma podobne życiowe przeboje, zrobił sobie tatuaż. Kilka lat później, zrobiłam sobie tatuaż na tej samej nodze, u tego samego tatuatora, nawet nie wiedząc o tym podobieństwie. Ale. Tatuaż mojego kuzyna to ciastko z wróżbą Twoja przy/e/szłość jest niepewna i to jest chyba największa prawda życiowa. Random story off.
Mądrzy ludzie mówią, że na świecie są tylko dwa uczucia: Miłość i Strach. Całe życie balansujemy między nimi, to kochając, to bojąc się. Niestety, jeżeli trwanie w Miłości daje nam siłę, pewność siebie, radość, chęci, dobre samopoczucie i zdrowie, tak Strach odbiera to wszystko i zostawia człowieka kompletnie wyrżniętego ze wszystkich emocji. Człowieka zamkniętego, otoczonego murem, oddalającego się od najbliższych. Człowieka, który nie żyje, a egzystuje.
Postanowiłam przestać się bać. Tak po prostu. Nie robić tego, co nie sprawia mi przyjemności, pozbyć się z życia rzeczy, które mnie męczą, wysysają energetycznie, pozbawiają  chęci. Rzeczy i osób, które wzbudzają we mnie nienawiść, niezrozumienie, poczucie winy. Postanowiłam to zrobić, bo mam dwadzieścia trzy lata a ostatnie dwa lata mojego życia mogę ująć w jedno słowo: strach. Chociaż zaczęło się to wiele lat wcześniej, kulminacja tych uczuć w ostatnim czasie zaowocowała pragnieniem zmian.
I gdy ja zdecydowałam pozbyć się strachu, Inspiracja postanowiła pozbyć się mnie. Zostałam więc postawiona w nowej-starej sytuacji, gdzie nic nie jest dobrym wyjściem, a każda rozmowa przynosi kolejne niezrozumienie. Ile w tym czyjej winy już ustaliliśmy, licytując się na słowa, wzorce i uczucia. Kto bardziej, kto mocniej, kto… - i jaki w tym sens? A wszystko to gówno warte, bo przecież jedyne co się liczy, to to, co ma się w sercu. Okazuje się jednak, że nie zawsze i nie wszędzie, i czasem trzeba odpuścić. I przede wszystkim nie myśleć o sobie, a o tej drugiej części i jej odczuciach. Chociaż i to nie jest łatwe.
Tak więc zostałam samotną dwudziestotrzylatką bez studiów, pracy, książeczki sanepidowskiej, paszportu, prawa jazdy, samochodu.
Tfu, jeszcze raz.
Mam dwadzieścia trzy lata, mieszkam we wspaniałym domu, który jest spełnieniem moich marzeń. Mam niesamowitych przyjaciół, piękną rudą kocicę i dużo wolnego czasu. Mam możliwości być kim chcę i jaka chcę, bez oglądania się na innych. Podejmuję w końcu własne decyzje i jakie by nie były, są moje. Nareszcie moja głowa wypełniła się bardziej i mniej realnymi pomysłami, zaczęłam marzyć. Chcę i mogę zmieniać siebie i świat dookoła. Jestem piękna, młoda i szczęśliwa ;)
Zastanawiam się jedynie, na ile Inspiracja może pozostać dla mnie Inspiracją, skoro nie może być już tak blisko?
Cholerny system zero jedynkowy.
I o dziwo, całkowicie nie po swojemu, myślę że będzie dobrze. Że wszystko się ułoży, że dam radę.
Że z Inspiracją znajdziemy jakiś sposób na siebie i zmieniając wszystko, nie zmienimy nic.
I chyba tego sobie życzę w dniu swoich dwudziestych trzecich urodzin (bo jeśli jeszcze nie zauważyliście, mam dzisiaj dwudzieste trzecie urodziny a ta liczba jednakowo mnie cieszy i przeraża, powinnam chyba powtórzyć ją jeszcze kilkukrotnie).

koktajl melon banan kiwi pomarańcza kokos daktylURODZINOWY TROPIKALNY SMOOTHIE W KOKOSIE
pół melona
dwa banany
dwa kiwi
jedna pomarańcza
1/3 miąższu z kokosa
2 daktyle

Miksujemy i zajadamy wykorzystując skorupę z kokosa za miseczkę. Brakuje tylko świeczki i odśpiewanego przy tym sto lat!

czwartek, 19 września 2013

Prosto.

Zapożyczyłam do tytułu nazwę pewnej znanej marki odzieżowej, ale zdecydowanie nie o tym chcę pisać bo i takich ubrań nie noszę. A i kultura ta jest mi obca.
Prosto, ponieważ zainspirowałam się przeczytaną ostatnio przeze mnie książką na temat koktajli i staram się wrócić (chociaż spoglądając w archwium, nigdy tego nie robiłam) do prostych smaków szejkowych. W związku z tym przeredagowałam też jeden z pierwszych wpisów na blogu Jak zacząć? i teraz znajduje się u góry jako strona. Bez kombinowania i stu pięćdziesięciu składników. I do większej ilości zieleniny, bo zdecydowanie mam większą ochotę na szejki bardzo zielone kwaśne, niż lekko zielone słodkie. Dzisiaj rano więc skroiłam ananasa, na którego czekałam i czekałam, aż dojrzeje... I zmiksowałam go na pyszny koktajl :)
Takie smaczne poranne doładowanie zdecydowanie się przydało. Mam za sobą kilka tygodni, a tak naprawdę lat rozważań, co dalej, czy jestem tu gdzie chcę i tego typu podobne sprawy. Po kilku nieprzespanych nocach udało mi się w końcu zadecydować. Chociaż pozostanie to chwilowo moją tajemnicą, trzymajcie kciuki, aby wszystko się udało i działało tak, jak sobie wymarzyłam. Bo coraz bliżej mi do powrócenia na ścieżkę ja to chcę. Mała rzecz, ale chyba najważniejsza w życiu - bo tylko, gdy robimy to co chcemy i czujemy, możemy żyć i być szczęśliwym. Dlatego jutro zmiksuję rano jakąś zieleninę ;)


KOKTAJL ANANASOWO-PIETRUSZKOWY
cały ananas
1 banan
pęczek natki pietruszki
liście rzodkiewki

sobota, 14 września 2013

trzy kolory

Witam po długiej i nieoczekiwanej przerwie.
O dziwo, zastój na blogu nie jest spowodowany niemiksowaniem. Wręcz przeciwnie, codziennie przygotowuję koktajl, co ranek zjadam go ze smakiem i dzielę się zieloną radością. Czytam artykuły, poznaję nowe książki, poszukuję przepisów... a notki nadal brakuje! Wydaje mi się, że przez ten cały czas, a patrząc w archiwum może i przez rok, szukałam Inspiracji.
Inspiracja okazuje się ostatnio bardzo popularnym tematem w moim życiu. Wyobraźcie sobie, że uspokoiliście i wyciszyliście wszystko, co kiedykolwiek denerwowało, bolało, ale i radowało. I nagle spotykacie kogoś, kto sprawia, że zaczynacie czuć na nowo, myśleć, analizować, poznawać swoje uczucia. Kogoś, kto inspiruje was do zmian w sobie, swoim otoczeniu, sposobie myślenia. Kogoś, kto otwiera przed wami nie tylko siebie, ale całe bogactwo światów. Kogoś, z kim co rano możecie pić zielone koktajle zastanawiając się, jakie połączenie będzie najlepsze i co będzie na tyle efektowne, że warto będzie się tym podzielić. Kogoś, kto będzie dla was Inspiracją. Dziękuję.
Ja moją Inspirację znalazłam przypadkiem, zaczynając z niesamowitymi ludźmi projekt wegańskiego domu cohousingowego. Chodzi o to, że zdecydowaliśmy się zamieszkać razem na dość dużej przestrzeni, mając większość rzeczy we wspólnym posiadaniu jednak pozostawiając sobie miejsce i czas na prywatność. Gotujemy więc wspólnie posiłki (a raczej gotuje Agata z nono), kupujemy razem jedzenie, środki czystości i wszystko to, co może być dzielone z innymi. W dodatku staramy się współdziałać ze sobą i z drugim podobnym domem, chcemy rozwijając ten pomysł stworzyć sieć cohousingową, która byłaby praktycznie samowystarczalna. Mamy pomysły, mamy chęci, mamy możliwości. Moja Inspiracja zaczęła prowadzić bloga opisującego co i jak - My CoHouse, natomiast dom posiada logo (pojawiło się jakiś czas temu po lewej stronie) i fanpage Dwie Lampy.
Ze zmian życiowych, stałam się opiekunką dla kotki. Przywędrowała do mnie aż z Łodzi za sprawą mojej przyjaciółki i pomocą wrocławskiej Fundacji Kocie Życie. Jest przeurocza, zwłaszcza że nie ma ogonka, połowy wąsów i podobno ma lekkiego zeza. Uwierzcie, nie da się jej nie kochać!
A na blogu pojawiło się nowe logo, zakładki (strona Jak zacząć? uświadomiła mi moje błędy i przypomniała, co jest w robieniu koktajli ważne!) i układ. Napisałabym, że to porządki na wiosnę, ale wręcz przeciwnie, uporządkowałam bloga na jesień. Miałam na to ochotę dawno temu, jednak dopiero teraz udało mi się wszystko ustawić tak, jak chciałam. I to nie koniec zmian...!
Na początku pisałam o tym, że miksuję i jest to prawdą, jednak... Pogubiłam gdzieś przepisy :) A raczej w ogóle ich nie zapisywałam i jestem w takiej sytuacji, że mam piękne zdjęcia a brak składników. Postaram się jednak odtworzyć w myślach jeden z koktajli, bo jest prześwietny i wygląda nieziemsko. Zapraszam na ucztę z Tricolore.

TRICOLORE
warstwa zielona
pietruszka (lub szpinak, inna mocno zielona zielenina)
woda

warstwa żółta
ananas
melon
banany
(jabłka, gruszki - wszystkie jasne owoce będą dobre)

warstwa czerwona
maliny
truskawki

Miksujemy warstwy po kolei, za każdym razem przelewając je do szklanki. Drugą i trzecią warstwę wlewamy ostrożnie, tak aby nie zniszczyć rasta wyglądu :) Po wymieszaniu nie prezentuje się już tak pięknie, jednak polecam, bo skondensowana na dole pietrucha dla osoby nieprzyzwyczajonej może być ciężka do przełknięcia. Nie podaję proporcji, bo szejk był robiony dla trzech osób, więc wyszło prawie dwa litry, a nikt sam tego nie przepije (czyżby?).

niedziela, 4 sierpnia 2013

porzeczka

KOKTAJL PORZECZKOWY
pół melona
banan
prawie pół kilo czerwonej porzeczki

Miksuję praktycznie codziennie, raz bardziej, raz mniej na zielono. Z powrotem odnalazłam przyjemność w tak małych rzeczach jak picie szejka na śniadanie, zwłaszcza na schodach prowadzących do pięknego ogródka (:

wtorek, 16 lipca 2013

smaki dzieciństwa :)



SZEJK GUMA BALONOWA
3 bardzo dojrzałe banany
4 jabłka
kawałek imbiru
kilkanaście listków mięty
mleko sojowe
woda

Były wątpliwości, ale wyszło pysznie i smakuje jak balonówka!

czwartek, 13 czerwca 2013

szczęście ot tak.

Znacie to uczucie, kiedy nagle wszystko zaczyna do siebie pasować a marzenia, które byliście gotowi porzucić nagle się spełniają?
Dzisiaj jest właśnie taki dzień. W magiczny, bliżej nieznany mi sposób, wszystko się udaje. Od rzeczy kompletnie błahych, do tych wyczekanych czy skrywanych gdzieś na samym dnie serca. Wszystkie wcześniej podjęte decyzje nabrały sensu a ja czuję się tak, jakbym w końcu wpasowała się w siebie. A do tego truskawki mają już smak truskawek! I lato temperaturę lata ;)

SZEJK TRUSKAWKOWY
do zdjęcia musiałam zaszejkować raz jeszcze,
bo wcześniej wypiłam wszystko nie myśląc o fociszy :)

truskawek tyle, ile dusza zapragnie
banan
szklanka waniliowego mleka ryżowego

Miksujemy i pijemy tyle, ile tylko mamy ochotę. Cały czas, cały dzień. Na dzień dobry i dobranoc. W końcu są truskawki!*



*Jadłam już w tym roku, ale żal mi było na szejki. A teraz nie dość, że są naprawdę aromatyczne, to jeszcze staniały, można się więc obżerać na zdrowie.

środa, 5 czerwca 2013

oferta śniadaniowa

Jak już wspomniałam, wyprowadzili się moi współlokatorzy, w związku z czym sprzątałam wczoraj przez cały dzień, aby doprowadzić mój apartament do stanu używalności :) Wieczorem byłam tak wykończona, że nie miałam ochoty na jakieś super kuchenne eksperymenty i otworzyłam sobie melona. Jak wielkie było moje niezadowolenie, gdy okazał się winny - a takiego na surowo jeść nie lubię. Powędrował więc do szejka i tak oto dzisiaj rano powstały niesamowite ilości zielonego smoothie :)

WINNY MELON
dużo roszponki
cały melon
banan
jabłko

Miksujemy najpierw zieleninę, potem zieleninę z melonem, na końcu dodajemy jabłko i banana i nadal miksujemy i już (:

A skoro od przybytku głowa nie boli, wyciągnęłam też sokowirówkę i zrobiłam jeden z moich ulubionych soków, tym razem zamieniając jedną z cytryn na pomarańczę. 

CYTRYNIADA SELEROWA
seler naciowy 
ok. 1cm obranego imbiru
pomarańcza
cytryna

Wszystko wycisnąć w wyciskarce, wychodzi soku na dwie szklanki lub jedną bardzo dużą (w sam raz na śniadanie).

poniedziałek, 3 czerwca 2013

codziennie

fotka własna, nareszcie!
SZEJK BEZ POLOTU
po trochu zieleniny: pietruszka, roszponka, sałata
2 banany
jabłko

Najpierw dokładnie zmiksować zieleninę, potem dodać owoce i miksować aż szejk uzyska naprawdę gładką konsystencję. Jak zwykle zjadać ze smakiem!


Zostałam sama na mieszkaniu przez czerwiec, znalazłam więc sobie nowego współlokatora :) Zawsze to milej we dwoje!

Dołączyłam się do przysiadowego wyzywania Ekocentryczki. I biorę udział w rozdaniu, zdecydowanie polecam, można wygrać fajne naturalne kosmetyki. Z moim szczęściem na pewno się nie uda, ale... ;) Nie spróbuję, to się nie przekonam!
Poza tym gorąco polecam bloga Ekocentryczki, autorka bardzo ładnie pisze o kosmetykach i naturalnej pielęgnacji. Czytam regularnie i mam nadzieję przetestować kilka z tych cudownych mikstur ;). Chciałam też serdecznie pozdrowić Darię, która też mnie podczytuje od czasu do czasu, dzięki czemu czuję się zaszczycona i wyróżniona :)

piątek, 24 maja 2013

pokrzywa

Udało się! W końcu poszłam na pokrzywowe żniwa i odważyłam się dodać tę wstrętną roślinkę do szejka. I jakie było moje zaskoczenie, gdy nic mnie nie piekło a koktajl był... dobry jak zwykle ;) Jestem teraz wielką zwolenniczką zieleniny z parku/ lasu/ pola a nie ze sklepu. I chyba będę takie żniwa przeprowadzać dużo, dużo częściej.
Najbardziej w pokrzywie podoba mi się to, że mogę pójść sobie na spacer i wrócić z takim zapasem zieleniny, jaki tylko mi odpowiada. Całkowicie za darmo! Nie żeby coś, ale - świeże, darmowe, zerwane samemu, smaczne. Jaram się bardziej niż jarmużem ;)
Oczywiście, obudziłam się jak zwykle za późno i sezon na pokrzywy się kończy, a przynajmniej ciężej będzie znaleźć młode pędy, bo tylko takie powinno się jeść (dorosłe osobniki podobno mogą uszkadzać nerki - nie wiem, czy ta informacja jest prawdziwa, ale spotkałam się z nią).

A co takiego ma w sobie liść pokrzywy?
- kwasy organiczne (i podobno tłuszczowe?)
- witaminy C, K, B2, kwas pantotenowy
- flawonoidy
- garbniki
- karotenoidy
- fitosterole
- sole mineralne i pierwiastki śladowe
- fenylokwasy
- skopoletynę
- chlorofil A i B

Stosowana jest w medycynie ludowej jako środek moczopędny, w leczeniu kamicy nerkowej, obniża poziom cukru we krwi, ma działanie przeciwkrwotoczne, zwiększa poziom hemoglobiny i erytrocytów we krwi. Szczególnie polecana jest przy wiosennym osłabieniu.
Samo zdrowie :)

SZEJK Z POKRZYWĄ 1
szklanka liści pokrzywy
banan
jabłko
gruszka

SZEJK Z POKRZYWĄ 2
szklanka liści pokrzywy
banan
jabłko
3 daktyle

Om nom nom. Zdjęcia wracają po weekendzie ;) ale koktajle były naprawdę zielone!

poniedziałek, 13 maja 2013

słoneczko

Dzisiaj był szybki koktajl dla zaspanych z resztek lodówkowych, efekt jak można się spodziewać przepyszny i słoneczny :)

SZYBKI KOKTAJL DLA ZASPANYCH
2 słodkie i bardzo dojrzałe banany
pół ananasa pokrojonego kilka dni wcześniej i przechowywanego w lodówce
http://storybird.s3.amazonaws.com/artwork/gooeysa/full/pineapple-baby.jpeg


W sam raz na dzisiejszą wrocławską pogodę. I dla mnie też wyszło dzisiaj słoneczko!

Jak można poradzić sobie w możliwie najbardziej naturalny sposób z bezsennością? Nie mogę ostatnio spać, budzę się po dłuższej lub krótszej chwili snu i nie udaje mi się zasnąć do rana. Przez ostatni tydzień witałam już chyba wszystkie czwarte nad ranem a wcale nie miałam na to ochoty. I mój organizm powoli już nie daje rady, mam dzisiaj drgawki, ból głowy i jestem bardzo, bardzo zmęczona. Nie mam niestety pomysłu jak wyciszyć się na tyle, żeby móc spokojnie śnić :(

Z moich nocnych przemyśleń wynikło wiele dobrych i złych rzeczy, odezwało się we mnie sporo dawnych uczuć i odkopałam schowane głęboko pokłady złości. Znowu jestem wściekła, zła i samotna i tylko zastanawiam się na co i kogo bardziej. Staram się jednak odrzucić złe emocje, przemówić im do rozsądku. I skupić się na tym co dobre, a ostatnio spotykają mnie praktycznie same dobre rzeczy (a jeśli akurat wydarzy się coś złego, to z mojej winy...). Pomagają mi na tym karteczki z podziękowaniami, podpatrzone milion lat temu na jakimś witariańskim blogu, ale chyba na tyle popularne, że jeśli wypiszę tu moje własne podziękowania to nie będzie to uznane za plagiat.

W ostatnim czasie dziękuję więc za:

  • Rodzinę :), która okazuje się największym wsparciem o jakim można marzyć. I nawet jeżeli mam dziwne lub głupie pomysły, to wiem że mogę o nich powiedzieć. A to dla mnie bardzo ważne!
  • Przyjaciółki, które są po prostu najlepsze na świecie! Cieszę się, że znalazłam przyjaciół, z którymi mogę się i pośmiać, i popłakać. I wyjawić im moje najgorsze tajemnice, najczarniejsze uczucia i najbardziej nierealne plany na przyszłość.
  • moich kolegów ze studiów, na których często narzekam, ale nie są tacy najgorsi ;)
  • za tydzień bez H. ponieważ uczy się na egzaminy
  • za słoneczko!
  • za brak gipsu i prawie nie upośledzoną zdolność chodzenia
  • za to, że w końcu udało mi się odnaleźć mleko sojowe w biedrze
  • za juwenalia: pochód, wegańskie tortille, spalony dekolt, wyprawę na koniec świata, wino z aniołem, chilli z ryżem i ludzi, mnóstwo ludzi
  • za kalosze na festiwalu piwa :)
  • za to że wciąż pachnę jednorożcem i kwiatkami
  • za wyjazd do Warszawy za dwa tygodnie
  • i Gogol Bordello 19 czerwca w Eterze! <3
  • odnaleziony aparat! i komórkę
I wciąż te same schematy, chociaż to podobno moja cecha ;)

Jeżeli ktoś to jeszcze czyta, przepraszam za pomieszanie z poplątaniem i słabą konstrukcję zdań. Zmęczenie.

środa, 10 kwietnia 2013

koktajl energetyczny

zdjęcia niestety nie moje
Bomba energetyczno-kaloryczna :)
2 banany
3 daktyle
szklanka mleka orzechowego

Skorzystałam z kupnego mleka Hazelnuts Alpro, które jest smaczne ale w ogóle nieekonomiczne. No ale skoro już miałam je zakupione, to szkoda nie użyć :)

Wróciłam! Ze zniszczonym blenderem, zakupionym nowym (który został w innym domu), złamaną nogą, zgubionym aparatem i komórką. Jestem chyba w pewnym stopniu życiowo nieporadna ;)

piątek, 11 stycznia 2013

stres stres stres


SZEJK ENERGETYCZNY
szklanka soku wyciśniętego z czerwonych pomarańczy
banan
jabłko

Śniadanie gotowe!

środa, 7 listopada 2012

Festival dzień 3

Dzień trzeci, na samych szejkach, owocach i kawie... Zaczęło się intensywne oczyszczanie, wzdęty brzuch, ból głowy i popołudniowa senność ustępująca po jej przeczekaniu. Na szczęście widać też dobre objawy takiego detoksu: ładniejsza cera, krótszy ale głębszy sen, więcej energii do południa i od jakieś 17 ;) Szkoda tylko, że trafiło na jeden z najintensywniejszych tygodni na uczelni. Wczorajszy dzień przespałam (jeśli można tak powiedzieć będąc na zajęciach od 8 do 20), przedwczorajszy w sumie też. Terminy gonią, wiedzy nie przybywa, stres i czarna rozpacz.
Ale: dzień trzeci pod znakiem cytrusów. Czyli pomarańcze, cytryny i grejpfruty lądują dzisiaj w niejednym szejku w Polsce ;) Nie udało mi się kupić tych ostatnich, za to wyciskam cytryny i pomarańcze, rozkoszuję się ich zapachem i witaminami.
Pragnę się jeszcze usprawiedliwić, dlaczego tak mało na zielono dzisiaj: przyczyna prozaiczna, zabrakło mi gotówki na zakupach. Jutro postaram się kupić baby szpinak i sałatę lodową, znowu będzie zielono!

1. SZEJK ŚNIADANIOWY
składniki
sok z 1 pomarańczy
2 gruszki
banan
jabłko
3 daktyle









2. SZEJK OBIADOWY
składniki
natka pietruszki
pół awokado
2 banany
sok z 1 cytryny
sok z 1 pomarańczy
łyżka syropu z agawy









3. SZEJK DESEROWY
składniki
szklanka kisielu z siemienia lnianego
3 jabłka
3 daktyle
szczypta cynamonu












4. PODWIECZOREK
składniki
szklanka kisielu z siemienia lnianego
banan
pół awokado
łyżka syropu z agawy
łyżka kakao
jabłko do ozdoby, nie do miksowania :)






5. SZEJK KOLACYJNY
składniki
banan
sok z pomarańczy
szklanka truskawek
bardzo gruby plaster ananasa

wtorek, 6 listopada 2012

Festival dzień 2

Patronem dzisiejszego dnia został daktyl. Przyznam się, że nie miałam do tej pory okazji spróbować tego owocu, naszukałam się więc trochę dzisiaj po różnych sklepach i stoiskach podczas przerwy między zajęciami. W końcu udało mi się dostać pakę daktyli w Rossmanie w jakieś rozsądnej cenie. Spróbowałam i... nie powiem żebym była zachwycona :( Sam w sobie jest dla mnie za słodki w taki dziwny sposób (to tak jak ze stewią, jest słodkie ale nie tak jak cukier). Jednak w szejkach smakuje mi o wiele bardziej i daje inny posmak. Przy okazji zakupiłam też syrop z agawy, jak szaleć to szaleć.
Dzięki wam, Vitalmanio, za zmuszenie mnie do spróbowania daktyli ;)

1. SZEJK ŚNIADANIOWY
składniki:
szklanka kisielu z siemienia
2 jabłka
szklanka mrożonych truskawek
pietruszka
zapomniałam zrobić zdjęcie przed zjedzeniem :(

2. SZEJK DRUGOŚNIADANIOWY
Tutaj był szejk kupny z marketu Yellow Smoothie (mango, jabłka, banany, marakuje, pomarańcze). Wolę moje domowe tudzież przygotowywane na miejscu, ale nie był tragiczny. Tylko porcja jak dla niemowlaka ;)
+ mieszanka studencka bez rodzynek z Ross.



3. SZEJK OBIADOWY (przepis z Vitalmanii, lekko zmodyfikowany)
taki mam syf jak robię szejki
składniki
jabłko
gruszka
wielki banan
5 daktyli
gruby plaster ananasa świeżego
szklanka kisielu z siemienia


4. SZEJK KOLACJA (też bez zdjęcia)
składniki:
kisiel z siemienia szklanka
banan
miks sałat szklanka
3 daktyle
szklanka mrożonych truskawek

Pyszny dzień :)

poniedziałek, 5 listopada 2012

Festival dzień 1

Patronem pierwszego dnia Fruity Shake Festival został banan, co niestety zauważyłam dopiero przed momentem. Tak więc banany w moich szejkach były, ale nie grały głównej roli :( Natomiast pierwsze miejsce w składzie ma w tym tygodniu kisiel z siemienia lnianego, a to z powodu moich ciągłych zgag (tak wiem, powinnam iść do lekarza). Ponieważ nie lubię konsystencji takiego gluta, wrzucam go do szejków, dzięki temu jestem w stanie spożyć go bez odruchów wymiotnych a nawet ze smakiem :)

1. SZEJK ŚNIADANIOWY
składniki:
miks sałat (dwie garści)
szklanka gluta z siemienia
banan
jabłko
kaki

(w pudełeczku jest porcja na drugie śniadanie podczas zajęć, mina znajomych gdy zaczęłam go jeść - bezcenna)






2. SZEJK DESEROWY
składniki:
awokado
2 banany
dwie łyżki kakao
szklanka kisielu z siemienia
sos: mrożone maliny










3. MUS JABŁKOWO-CYNAMONOWY
składniki:
szklanka kisielu z siemienia lnianego
dwa jabłka
cynamon do smaku



4. SZEJK WIECZORNY
składniki:
natka pietruszki
dwa banany
jabłko
+ resztka szejka, który był przygotowany na jutro rano ;)





PS Zjadłam dzisiaj gotowanego brokuła z oliwą, bo nie dałabym rady wytrwać na samych szejkach. Byłam zbyt zmęczona, głodna i zmarznięta a brokuł czekał już kupiony i żal mi go było. Za tydzień byłby niezbyt zjadliwy ;)


Chcę się jeszcze podzielić utworem, który ostatnio dosłownie trzyma mnie przy życiu. Żałuję, że nie mogłam pójść na ostatni wrocławski koncert.


A jutro szejkujemy od nowa <3

czwartek, 25 października 2012

raz dwa trzy, anka patrzy

Miksuję!
Wiem, że dawno dawno nic nowego się nie pojawiło, ale cały czas robię szejki i staram się zwalczyć moje niezdrowe nawyki żywieniowe (z marnym skutkiem). Dzisiaj znów sięgnęłam po niezdrowe przekąski a to z racji tego, że przez pół dnia staram się załatwić prąd w mieszkaniu. Jak wiadomo, jestem studentką i wynajmuję mieszkanie z przyjaciółmi, właśnie dzisiaj okazało się, że zostanie nam odcięty prąd ponieważ mamy kilkumiesięczne zaległości spłat. Rachunki natomiast to nie nasza działka, a właściciela mieszkania. Chodzę więc na maksa wkurzona, bo ja pier****. Jak tak można! I nie wiadomo kiedy odetną mnie od świata.
Mieliśmy dzisiaj próbkę, wywaliło korki, awaria, krzyki, alarm i telefony do właściciela. A po drugiej stronie cisza. Grr! A tyle roboty na jutro, tyle nerwów, tyle beznadziejności (piękny dzień to był do czasu odebrania listu, Porczyk spacerujący w mojej okolicy i w ogóle ochy i achy). A do tego biedny Maciek ma złamaną nogę i dupa straszna z tego wyjdzie, obstawiam amputację ( pocieszam go czarnym humorem i opowieściami o dziadku mojego eks) - obiecałam mu, że wspomnę o jego nieszczęściu na blogasku jak śmiał się ze mnie ostatnio, kiedy biegałam po mieszkaniu starając się zrobić ładne zdjęcia szejka, które jak zwykle nie wyszły :)
Więc: tracąc cały dzień na opracowywanie planu na wypadek katastrofy i klęski żywiołowej, stwierdziłam, że mimo, iż nie wiem w co ręce włożyć napiszę jeszcze notkę na bloga. A co, dam znać, że żyję.


połamana noga Maćka w tle
SZEJK ANKOWY
składniki
pietruszka natka
ananas cały
banan
3 brzoskwinie
Bardzo dużo szejka wychodzi, w sam raz na po całym dniu zajęć.










SZEJK CODZIENNY
składniki
jarmuż
jabłko
banan
3 śliwki (są całkiem spoko w smoothies)











A na koniec zdjęcie z Natalką z naszej pierwszej i nie ostatniej górskiej wyprawy na Ślężę. Było cudownie poza faktem, że okazałyśmy się typowymi mieszczuszkami i zgubiłyśmy się w Sobótce a następnie na górze. I zeszłyśmy po drugiej stronie w Tąpadłach. I wracałyśmy piechotą. Ach, niedzielny spacer!



PS Podobno na fejsbuku istnieje konkurs organizowany przez Empatię, głosujcie na wszystkie inne blogi tylko nie mój (bo się nie nadaję!) - to żadna podpucha. Ja mam swoje typy, jednak nie mogę oddać głosu z powodu nie posiadania już więcej konta na portalu Marka (mój zią.). tu można głosować


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...