Temat raw food jest mi bliski. Długo interesowałam się tą dietą, miałam okresy na 100% raw no i same zielone koktajle są wymyślone przez jedną z raw guru - Victorię Boutenko. Śledzę najróżniejsze blogi, zwykle polskie, ale nie tylko, fejsbukowe fanpejdże i strony. Oglądam zdjęcia surowych pyszności w internecie, dyskutuję bardziej zażarcie niż w temacie weganizmu i szukam informacji. I poza dochodzeniem do wniosków, że większość przedstawicieli świata witariańskiego, zwłaszcza w Polsce, jest do siebie strasznie podobna fizycznie (serio! sprawdźcie kilka najbardziej poczytnych portali/blogów!) to coraz częściej trafiam na informację, że część odchodzi jednak od 100% surowizny. Sama jestem zwolenniczką raczej 80% niż całości, chociażby ze względu na kubki smakowe, wygodę i klimat w którym żyjemy (wiem, da się, ale sensu nie widzę). W biegu moich poszukiwań trafiłam na artykuł The Death of the Raw Food Diet, mimo tego że jest po angielsku, przeczytałam cały i chciałabym go polecić. Mądry, wyważony, ciekawy.
Poczułam potrzebę podzielenia się nim, co więcej, dla tych co nie lubią czytać po angielsku bądź po prostu nie znają tego języka, postanowiłam go przetłumaczyć na język ojczysty. W dalszej części więc znajduje się tłumaczenie (moje, autorskie!) więc jeśli nie masz ochoty nie czytaj ;) Nic więcej ciekawego tam nie ma, poza paroma dopiskami od szumnie nazwanego tłumacza - mnie.