Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maliny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maliny. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 października 2013

in pink

Jakie seriale lubicie?
Ostatnio zakochałam się w seriach kryminalnych, tych trochę bardziej zaskakujących, z ciekawymi dialogami. Zaczęłam od oglądania Miasteczka Twin Peaks, które jest majstersztykiem zdecydowanie. Jeżeli ktoś jeszcze nie widział, polecam. Zaczyna się normalnie - ginie młoda dziewczyna, natomiast kończy się całkowicie magicznie i nieprzewidywalnie. Sowy nie są tym, czym się wydają.
Kolejny serial, który skradł mi serce i nie mogłam się od niego oderwać to The Killing z dupem roku Holderem (aktor Joel Kinnaman). Początek podobny, brutalnie zostaje zamordowana młoda dziewczyna i para detektywów rusza na poszukiwania sprawcy. Zaskakujące, chyba że ktoś czyta dużo skandynawskich kryminałów :) Ale bardzo przyjemnie się ogląda, częste zwroty akcji, dobre kreacje aktorskie i klimat deszczowego Seattle. Bez hollywoodzkiego słodzenia, pięknych twarzy i wymuszonych happy endów. Serial został nakręcony na podstawie duńskiego Forbrydelsen do którego dopiero się zabieram (podobno jeszcze lepszy!).
A chwilowo oddałam się Sherlockowi, czyli współczesnej adaptacji przygód detektywa z Baker St. 221B. Nie dość, że główny bohater jest geniuszem, to jeszcze serial genialny. I postanawiam nadrobić braki, ponieważ nigdy nie sięgnęłam do oryginalnej papierowej wersji. Wstyd!
I tak się zastanawiam... co potem? Mam nadzieję, że w końcu przesycę się tym wciągającym cholerstwem, ale z drugiej strony zawsze to miło obejrzeć ciekawy serial. Jestem na bieżąco z TBBT, 2 broke girls i New girl, na mojego najukochańszego Wilfreda muszę poczekać do kolejnego sezonu. A tęsknię za nim ogromnie, nie ma to jak Elijah Wood rozmawiający ze swoim urojono-prawdziwym przyjacielem psem w nieistniejącej piwnicy... Polecam dla wszystkich szukających sensu życia i stojących na rozdrożu.

Tak więc dzisiejszy szejk w nazwiązaniu do mojej ostatniej serialowej manii i pierwszego odcinka Sherlocka właśnie. Przypadkiem S. zrobił piękny, różowy koktajl, bardzo dziewczęcy i smakowity, wypada się w takim razie podzielić (:

STUDY IN PINK
opakowanie malin
melon
2 banany

sobota, 14 września 2013

trzy kolory

Witam po długiej i nieoczekiwanej przerwie.
O dziwo, zastój na blogu nie jest spowodowany niemiksowaniem. Wręcz przeciwnie, codziennie przygotowuję koktajl, co ranek zjadam go ze smakiem i dzielę się zieloną radością. Czytam artykuły, poznaję nowe książki, poszukuję przepisów... a notki nadal brakuje! Wydaje mi się, że przez ten cały czas, a patrząc w archiwum może i przez rok, szukałam Inspiracji.
Inspiracja okazuje się ostatnio bardzo popularnym tematem w moim życiu. Wyobraźcie sobie, że uspokoiliście i wyciszyliście wszystko, co kiedykolwiek denerwowało, bolało, ale i radowało. I nagle spotykacie kogoś, kto sprawia, że zaczynacie czuć na nowo, myśleć, analizować, poznawać swoje uczucia. Kogoś, kto inspiruje was do zmian w sobie, swoim otoczeniu, sposobie myślenia. Kogoś, kto otwiera przed wami nie tylko siebie, ale całe bogactwo światów. Kogoś, z kim co rano możecie pić zielone koktajle zastanawiając się, jakie połączenie będzie najlepsze i co będzie na tyle efektowne, że warto będzie się tym podzielić. Kogoś, kto będzie dla was Inspiracją. Dziękuję.
Ja moją Inspirację znalazłam przypadkiem, zaczynając z niesamowitymi ludźmi projekt wegańskiego domu cohousingowego. Chodzi o to, że zdecydowaliśmy się zamieszkać razem na dość dużej przestrzeni, mając większość rzeczy we wspólnym posiadaniu jednak pozostawiając sobie miejsce i czas na prywatność. Gotujemy więc wspólnie posiłki (a raczej gotuje Agata z nono), kupujemy razem jedzenie, środki czystości i wszystko to, co może być dzielone z innymi. W dodatku staramy się współdziałać ze sobą i z drugim podobnym domem, chcemy rozwijając ten pomysł stworzyć sieć cohousingową, która byłaby praktycznie samowystarczalna. Mamy pomysły, mamy chęci, mamy możliwości. Moja Inspiracja zaczęła prowadzić bloga opisującego co i jak - My CoHouse, natomiast dom posiada logo (pojawiło się jakiś czas temu po lewej stronie) i fanpage Dwie Lampy.
Ze zmian życiowych, stałam się opiekunką dla kotki. Przywędrowała do mnie aż z Łodzi za sprawą mojej przyjaciółki i pomocą wrocławskiej Fundacji Kocie Życie. Jest przeurocza, zwłaszcza że nie ma ogonka, połowy wąsów i podobno ma lekkiego zeza. Uwierzcie, nie da się jej nie kochać!
A na blogu pojawiło się nowe logo, zakładki (strona Jak zacząć? uświadomiła mi moje błędy i przypomniała, co jest w robieniu koktajli ważne!) i układ. Napisałabym, że to porządki na wiosnę, ale wręcz przeciwnie, uporządkowałam bloga na jesień. Miałam na to ochotę dawno temu, jednak dopiero teraz udało mi się wszystko ustawić tak, jak chciałam. I to nie koniec zmian...!
Na początku pisałam o tym, że miksuję i jest to prawdą, jednak... Pogubiłam gdzieś przepisy :) A raczej w ogóle ich nie zapisywałam i jestem w takiej sytuacji, że mam piękne zdjęcia a brak składników. Postaram się jednak odtworzyć w myślach jeden z koktajli, bo jest prześwietny i wygląda nieziemsko. Zapraszam na ucztę z Tricolore.

TRICOLORE
warstwa zielona
pietruszka (lub szpinak, inna mocno zielona zielenina)
woda

warstwa żółta
ananas
melon
banany
(jabłka, gruszki - wszystkie jasne owoce będą dobre)

warstwa czerwona
maliny
truskawki

Miksujemy warstwy po kolei, za każdym razem przelewając je do szklanki. Drugą i trzecią warstwę wlewamy ostrożnie, tak aby nie zniszczyć rasta wyglądu :) Po wymieszaniu nie prezentuje się już tak pięknie, jednak polecam, bo skondensowana na dole pietrucha dla osoby nieprzyzwyczajonej może być ciężka do przełknięcia. Nie podaję proporcji, bo szejk był robiony dla trzech osób, więc wyszło prawie dwa litry, a nikt sam tego nie przepije (czyżby?).

sobota, 18 maja 2013

malinkaka!

Hah, rozbiłam dzisiaj blender. Nie mam pojęcia jak to zrobiłam... ;) A miał być szejk bananowo-jabłkowo-daktylowy na mleku sojowym, w sam raz na śniadanie. Niestety wylądował w śmietniku a ja cały dzień zastanawiam się, co się stało że kompletnie pokręcona jestem. Zapominam pieniędzy, wygotowuję kaszę, gubię telefon i niszczę AGD. Chyba to nie do końca mój dzień :))
Jak tylko przydarzy mi się okres mniej pechowy to wybieram się po zieleninę do parku! Obiecalam sobie, ze w tym roku zacznę używać dzikiej roślinności więc liczę na to, ze uda mi się zerwać jakieś ładne pokrzywy, mlecze i inne świństwa, których nie umiem nazwać.

Szejkuję codziennie ale nic odkrywczego. Głównie wariacje smakowe na zasadzie banan + jabłko + ananas + daktyl + zielenina lub mleko. Także tego. Nadal nie ma się czym chwalić. Mogłabym się za to pochwalić gulaszem, ale to nie ten typ bloga ;) I kupiłam malinki i jutro będzie smoothie malina + szpinak + mleko. Mniam mniam.

SZEJK NIEDZIELNY
szklanka malin
szklanka mleka roślinnego
garść szpinaku
*nadal bez zdjęć, nadal bez ładowarki

http://tinyurl.com/apcage8


poniedziałek, 5 listopada 2012

Festival dzień 1

Patronem pierwszego dnia Fruity Shake Festival został banan, co niestety zauważyłam dopiero przed momentem. Tak więc banany w moich szejkach były, ale nie grały głównej roli :( Natomiast pierwsze miejsce w składzie ma w tym tygodniu kisiel z siemienia lnianego, a to z powodu moich ciągłych zgag (tak wiem, powinnam iść do lekarza). Ponieważ nie lubię konsystencji takiego gluta, wrzucam go do szejków, dzięki temu jestem w stanie spożyć go bez odruchów wymiotnych a nawet ze smakiem :)

1. SZEJK ŚNIADANIOWY
składniki:
miks sałat (dwie garści)
szklanka gluta z siemienia
banan
jabłko
kaki

(w pudełeczku jest porcja na drugie śniadanie podczas zajęć, mina znajomych gdy zaczęłam go jeść - bezcenna)






2. SZEJK DESEROWY
składniki:
awokado
2 banany
dwie łyżki kakao
szklanka kisielu z siemienia
sos: mrożone maliny










3. MUS JABŁKOWO-CYNAMONOWY
składniki:
szklanka kisielu z siemienia lnianego
dwa jabłka
cynamon do smaku



4. SZEJK WIECZORNY
składniki:
natka pietruszki
dwa banany
jabłko
+ resztka szejka, który był przygotowany na jutro rano ;)





PS Zjadłam dzisiaj gotowanego brokuła z oliwą, bo nie dałabym rady wytrwać na samych szejkach. Byłam zbyt zmęczona, głodna i zmarznięta a brokuł czekał już kupiony i żal mi go było. Za tydzień byłby niezbyt zjadliwy ;)


Chcę się jeszcze podzielić utworem, który ostatnio dosłownie trzyma mnie przy życiu. Żałuję, że nie mogłam pójść na ostatni wrocławski koncert.


A jutro szejkujemy od nowa <3

niedziela, 26 sierpnia 2012

jagodowo



SZEJK LETNI
składniki:
banan
sok wyciśnięty z połówki cytryny
dwie szklanki borówki amerykańskiej
kilka liści sałaty




SZEJK MALINOWO-JEŻYNOWY
składniki:
banan
jabłko
szklanka malin
kilka jeżyn
pęczek pietruszki
mleko ryżowe

sobota, 18 sierpnia 2012

lodowe szejkowanie

SZEJK LODOWY
składniki
mrożone truskawki
mrożony banan
maliny
sałata
kilka listków bazylii

Miksujemy. Jeśli mamy słaby blender, dobrze jest dolać wrzątku, który trochę roztopi mrożone owocki. Wcinamy na słońcu bawiąc się z psem i uważając na koce :)



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...