poniedziałek, 12 listopada 2012

hmm

Jak zapewne wszyscy się domyślili, nie dotrwałam do ostatniego dnia festiwalu. Tydzień na szejkach to przy mojej obecnej diecie wielkie wyzwanie, ale dałabym radę gdyby nie:
a) stres uczelniany
b) kłopoty z atakami głodu
c) ciotka Irma
d) choróbsko, które się przypałętało
e) impreza w piątek ;)


Do tego potrzebuję zrobić sobie chwilę przerwy od bloga, zrobiło się tu za bardzo osobiście, a nie tego chciałam. Przepraszam, na pewno wrócę w niedługim czasie.

środa, 7 listopada 2012

Festival dzień 3

Dzień trzeci, na samych szejkach, owocach i kawie... Zaczęło się intensywne oczyszczanie, wzdęty brzuch, ból głowy i popołudniowa senność ustępująca po jej przeczekaniu. Na szczęście widać też dobre objawy takiego detoksu: ładniejsza cera, krótszy ale głębszy sen, więcej energii do południa i od jakieś 17 ;) Szkoda tylko, że trafiło na jeden z najintensywniejszych tygodni na uczelni. Wczorajszy dzień przespałam (jeśli można tak powiedzieć będąc na zajęciach od 8 do 20), przedwczorajszy w sumie też. Terminy gonią, wiedzy nie przybywa, stres i czarna rozpacz.
Ale: dzień trzeci pod znakiem cytrusów. Czyli pomarańcze, cytryny i grejpfruty lądują dzisiaj w niejednym szejku w Polsce ;) Nie udało mi się kupić tych ostatnich, za to wyciskam cytryny i pomarańcze, rozkoszuję się ich zapachem i witaminami.
Pragnę się jeszcze usprawiedliwić, dlaczego tak mało na zielono dzisiaj: przyczyna prozaiczna, zabrakło mi gotówki na zakupach. Jutro postaram się kupić baby szpinak i sałatę lodową, znowu będzie zielono!

1. SZEJK ŚNIADANIOWY
składniki
sok z 1 pomarańczy
2 gruszki
banan
jabłko
3 daktyle









2. SZEJK OBIADOWY
składniki
natka pietruszki
pół awokado
2 banany
sok z 1 cytryny
sok z 1 pomarańczy
łyżka syropu z agawy









3. SZEJK DESEROWY
składniki
szklanka kisielu z siemienia lnianego
3 jabłka
3 daktyle
szczypta cynamonu












4. PODWIECZOREK
składniki
szklanka kisielu z siemienia lnianego
banan
pół awokado
łyżka syropu z agawy
łyżka kakao
jabłko do ozdoby, nie do miksowania :)






5. SZEJK KOLACYJNY
składniki
banan
sok z pomarańczy
szklanka truskawek
bardzo gruby plaster ananasa

wtorek, 6 listopada 2012

Festival dzień 2

Patronem dzisiejszego dnia został daktyl. Przyznam się, że nie miałam do tej pory okazji spróbować tego owocu, naszukałam się więc trochę dzisiaj po różnych sklepach i stoiskach podczas przerwy między zajęciami. W końcu udało mi się dostać pakę daktyli w Rossmanie w jakieś rozsądnej cenie. Spróbowałam i... nie powiem żebym była zachwycona :( Sam w sobie jest dla mnie za słodki w taki dziwny sposób (to tak jak ze stewią, jest słodkie ale nie tak jak cukier). Jednak w szejkach smakuje mi o wiele bardziej i daje inny posmak. Przy okazji zakupiłam też syrop z agawy, jak szaleć to szaleć.
Dzięki wam, Vitalmanio, za zmuszenie mnie do spróbowania daktyli ;)

1. SZEJK ŚNIADANIOWY
składniki:
szklanka kisielu z siemienia
2 jabłka
szklanka mrożonych truskawek
pietruszka
zapomniałam zrobić zdjęcie przed zjedzeniem :(

2. SZEJK DRUGOŚNIADANIOWY
Tutaj był szejk kupny z marketu Yellow Smoothie (mango, jabłka, banany, marakuje, pomarańcze). Wolę moje domowe tudzież przygotowywane na miejscu, ale nie był tragiczny. Tylko porcja jak dla niemowlaka ;)
+ mieszanka studencka bez rodzynek z Ross.



3. SZEJK OBIADOWY (przepis z Vitalmanii, lekko zmodyfikowany)
taki mam syf jak robię szejki
składniki
jabłko
gruszka
wielki banan
5 daktyli
gruby plaster ananasa świeżego
szklanka kisielu z siemienia


4. SZEJK KOLACJA (też bez zdjęcia)
składniki:
kisiel z siemienia szklanka
banan
miks sałat szklanka
3 daktyle
szklanka mrożonych truskawek

Pyszny dzień :)

poniedziałek, 5 listopada 2012

Festival dzień 1

Patronem pierwszego dnia Fruity Shake Festival został banan, co niestety zauważyłam dopiero przed momentem. Tak więc banany w moich szejkach były, ale nie grały głównej roli :( Natomiast pierwsze miejsce w składzie ma w tym tygodniu kisiel z siemienia lnianego, a to z powodu moich ciągłych zgag (tak wiem, powinnam iść do lekarza). Ponieważ nie lubię konsystencji takiego gluta, wrzucam go do szejków, dzięki temu jestem w stanie spożyć go bez odruchów wymiotnych a nawet ze smakiem :)

1. SZEJK ŚNIADANIOWY
składniki:
miks sałat (dwie garści)
szklanka gluta z siemienia
banan
jabłko
kaki

(w pudełeczku jest porcja na drugie śniadanie podczas zajęć, mina znajomych gdy zaczęłam go jeść - bezcenna)






2. SZEJK DESEROWY
składniki:
awokado
2 banany
dwie łyżki kakao
szklanka kisielu z siemienia
sos: mrożone maliny










3. MUS JABŁKOWO-CYNAMONOWY
składniki:
szklanka kisielu z siemienia lnianego
dwa jabłka
cynamon do smaku



4. SZEJK WIECZORNY
składniki:
natka pietruszki
dwa banany
jabłko
+ resztka szejka, który był przygotowany na jutro rano ;)





PS Zjadłam dzisiaj gotowanego brokuła z oliwą, bo nie dałabym rady wytrwać na samych szejkach. Byłam zbyt zmęczona, głodna i zmarznięta a brokuł czekał już kupiony i żal mi go było. Za tydzień byłby niezbyt zjadliwy ;)


Chcę się jeszcze podzielić utworem, który ostatnio dosłownie trzyma mnie przy życiu. Żałuję, że nie mogłam pójść na ostatni wrocławski koncert.


A jutro szejkujemy od nowa <3

sobota, 3 listopada 2012

Fruity Shake Festival

Jak bardzo niestabilna jestem emocjonalnie chyba nikomu nie muszę mówić ;) Ale ostatnimi czasy zaskoczyłam samą siebie. Niespodziewanie moje ciało zaczęło się sypać, zachciało wielu beznadziejnych dań, dużo cukru, dużo tłuszczu (czyli wszystkiego z czym walczę!), niezliczonej ilości kawy i herbaty. Zaczęło mieć humoru w stylu: a tu poboli cię głowa, a tu wyskoczy ci sto milionów okropnych pryszczy, tu choroba, gorączka. Tu coś, tam coś. Zrobiło mi nawet psikusa w postaci powrotu płaczliwości i napadów paniki (ochy achy). Nie zachodziłam w głowę czemu, stwierdziłam że zmiana diety, stres, mało snu itd. Ale teraz nagle wiem, doszło to do mnie 1 listopada. Więc co się mojemu kochającemu zdrowy tryb życia ;) ciału stało? A no zbliża się czwarty grudnia. Niby to jeszcze miesiąc, ale każdy poranek zbliża mnie do tej nieszczęsnej daty. Niby imieniny mojej Mamy, niby święto Taty-górnika: czysta radość. Dla mnie jednak jest to data kiedy wszystko na czym mi zależało legło w gruzach, moje dotychczasowe wybory okazały się całkowicie nietrafione a serce... cóż. I podświadomie nastroiłam się już na powtórkę w tym roku, tragedię, koniec świata a pierwsze co, to zareagowało moje ciało. Zaczęło się więc kompulsywne jedzenie, płakanie w poduszkę, powrót do upijania się i ogólne roztrzęsienie. Mimo tego, że w ostatnim czasie naprawdę się staram.
Na szczęście Vitalmania przyszła mi z ratunkiem i ogłosiła tydzień owocowego szejkowania! Cóż mogłoby być lepsze, żeby postawić nieszczęśliwą Ankę na nogi?
W najbliższym tygodniu ogłaszam więc częste aktualizacje i, mam nadzieję, dużo nowych przepisów :) Zapraszam również do przyłączenia się i przejścia na tydzień na dietę płynną. Oczywiście z dużą ilością zieleniny (a jakże!).

Uf, czas wziąć się w garść i zrobić z tego miesiąca najlepszy miesiąc 2012 roku!

Ciao ciało!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...